Kopytomania » Biomechanika kopyta » Ile punktów wsporowych ma kopyto?

Ile punktów wsporowych ma kopyto?

Przez lata mówiono o czterech punktach wsporowych kopyta. My pracujemy na trzech. Nie dlatego, że zamieniliśmy jeden schemat na drugi. Różnica zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy patrzeć na kopyto jak na nieruchomą…

punkty wsporowe kopyta

Kiedy patrzymy dziś na podeszwę kopyta i zaznaczamy na niej punkty wsporowe, łatwo potraktować je jak element anatomii: coś, co w kopycie po prostu „jest”. Tymczasem punkty wsporowe nie są strukturami anatomicznymi takimi jak strzałka, ściana, podeszwa czy kość kopytowa. Są modelem, który ma pomóc nam opisywać sposób kontaktu kopyta z podłożem i organizację jego podporu.

To rozróżnienie będzie kluczowe dla całego artykułu. Kopyto nie stoi na kilku punktach jak mebel na nogach. Powierzchnia kontaktu z podłożem jest znacznie bardziej złożona, zmienia się wraz z fazą kroku, rodzajem podłoża, geometrią kopyta i ustawieniem całej kończyny. Również miejsce działania wypadkowej siły reakcji podłoża nie pozostaje nieruchome – centrum nacisku przemieszcza się podczas podporu.

Dlaczego więc przez lata zaczęliśmy mówić o czterech, a później również o trzech punktach? Żeby to zrozumieć, trzeba wrócić do obserwacji naturalnie ścierających się kopyt.

Jednym ze źródeł koncepcji czterech punktów były prowadzone w latach 80. obserwacje Gene’a Ovniceka dotyczące kopyt koni zdziczałych żyjących w różnych środowiskach. Ovnicek zwracał uwagę na wzorce naturalnego ścierania kopyt, a jego obserwacje stały się później jednym z fundamentów rozwijającej się koncepcji Natural Balance. Model four-point został następnie mocno spopularyzowany w środowisku podkuwniczym między innymi przez lekarza weterynarii Rica Reddena. Źródła branżowe wskazują badania Ovniceka z lat 1986–1987 jako jeden z punktów wyjścia dla tej koncepcji.

W klasycznym modelu four-point wyróżniano cztery główne strefy podporu: dwie w tylnej części kopyta oraz dwie w przedniej, po stronie przyśrodkowej i bocznej pazura. Jednocześnie przednią część kopyta opracowywano tak, aby ułatwić breakover i przesunąć go w kierunku kości kopytowej.

I tutaj pojawia się pierwsza rzecz, którą warto zapamiętać: model czterech punktów nie wziął się z próby narysowania idealnego kopyta przy biurku. Wyrósł z obserwacji wzorców kontaktu i zużycia.

To nie oznacza jednak, że cztery punkty są uniwersalną mapą fizjologicznego obciążenia każdego kopyta.


Ryc. 1 Schematyczne przedstawienie czteropunktowego modelu podporu. Punkty oznaczają strategiczne strefy kontaktu, a nie całą powierzchnię kopyta przenoszącą obciążenie.


Naturalny wzorzec zużycia jest niezwykle wartościową informacją, ale trzeba pamiętać, że kopyto konia żyjącego i poruszającego się w określonym środowisku jest efektem właśnie tego środowiska. Rodzaj podłoża, dystans pokonywany każdego dnia, wilgotność, masa ciała, budowa kończyny i sposób poruszania się wpływają na to, które fragmenty kopyta zużywają się intensywniej.

I rzeczywiście – późniejsze opracowania biomechaniczne pokazują coś bardzo interesującego. U zdrowych, niekutych koni utrzymywanych na pastwisku obserwowano zarówno cztero-, jak i trzypunktowe wzorce rozkładu obciążenia. W wariancie czteropunktowym główne miejsca kontaktu występowały przy piętkach oraz po przyśrodkowej i bocznej stronie pazura. W wariancie trzypunktowym dwie przednie strefy zastępowała jedna ciągła strefa kontaktu w przedniej części kopyta.

Już samo to powinno skłonić nas do ostrożności przed stwierdzeniem: „Kopyto ma cztery punkty podporu”. Biologia pokazuje nam bowiem więcej niż jeden wzorzec.

A potem zmieniono podłoże

Jeszcze ciekawiej robi się wtedy, gdy ten sam problem zaczniemy analizować na różnych powierzchniach. W opisanych obserwacjach po ustawieniu koni na podłożu odkształcalnym rozkład kontaktu stawał się bardziej podeszwowy. Z kolei działanie powierzchni ściernej powodowało stosunkowo szybką zmianę charakterystycznego wzorca trzech lub czterech punktów i zwiększenie udziału ściany obwodowej, ścian wsporowych oraz strzałki w kontakcie. To jest bardzo ważne.

Jeżeli rzeczywista powierzchnia kontaktu może zmienić się wraz ze zmianą podłoża, to punktów wsporowych nie możemy traktować jak czterech anatomicznie zaprogramowanych nóg, na których stoi kopyto. Są sposobem opisania określonego wzorca mechanicznego, a wzorzec mechaniczny jest zależny od warunków.


Ryc. 2 Rzeczywisty kontakt kopyta z podłożem nie jest wartością stałą. Zmienia się wraz z właściwościami powierzchni, dlatego model punktów wsporowych nie może być utożsamiany z pełną mapą nacisku.


To prawdopodobnie najważniejsze rozróżnienie, jakie musimy zrobić przed dalszą częścią artykułu.

Kiedy mówimy o „punkcie wsporowym”, nie mamy na myśli miejsca wielkości kilku milimetrów, na którym skupia się ciężar konia. W rzeczywistym kopycie obciążenie jest rozprowadzane na pewnej powierzchni, a udział poszczególnych struktur zmienia się w czasie. Dlatego precyzyjniej byłoby czasami mówić o strefach wsporowych.

Co więcej, należy odróżnić od nich jeszcze dwa pojęcia: powierzchnię kontaktu oraz centrum nacisku.

Powierzchnia kontaktu opisuje tę część kopyta, która w danym momencie fizycznie współpracuje z podłożem. Centrum nacisku – centre of pressure, CoP – jest natomiast wypadkowym miejscem działania rozłożonych sił nacisku. W modelach biomechanicznych siłę reakcji podłoża można dla potrzeb obliczeń sprowadzić do pojedynczego punktu działania, ale nie oznacza to, że cały ciężar konia rzeczywiście działa tylko na ten niewielki fragment kopyta. To trzy różne rzeczy i ich pomieszanie jest jedną z przyczyn nieporozumień dotyczących liczby „punktów podporu”.


Ryc. 3 Strefa wsporowa, powierzchnia kontaktu i centrum nacisku opisują różne zjawiska biomechaniczne. Nie należy używać tych terminów zamiennie.


To pytanie nabiera jeszcze większego znaczenia, kiedy four-point przestaje być modelem służącym do opisywania kopyta, a zaczyna być techniką jego opracowania.

W eksperymencie Dejardina i współpracowników analizowano rozkład naprężeń w prawidłowych kopytach przed i po zastosowaniu four-point trim. Po ograniczeniu kontaktu zgodnie z koncepcją czteropunktową doszło do koncentracji naprężeń nad pozostawionymi strefami kontaktu. Autorzy wykazali, że sama zmiana powierzchni kontaktu istotnie wpływa na rozkład naprężeń w puszce kopytowej.

Nie oznacza to, że four-point trim jest z definicji niewłaściwy. Ma swoje zastosowania i historycznie odegrał dużą rolę w zmianie myślenia o breakover oraz geometrii kopyta. Nawet Redden wskazywał, że nie każdy koń jest kandydatem do zastosowania tej koncepcji. Badanie pokazuje jednak coś znacznie ważniejszego dla naszego sposobu myślenia:

zaobserwowanie stref koncentracji obciążenia nie oznacza automatycznie, że powinniśmy mechanicznie stworzyć takie strefy podczas werkowania.

Model opisujący kopyto i instrukcja jego korekcji to dwie różne rzeczy.

Jeżeli naturalnie występują zarówno trzy-, jak i czteropunktowe wzorce kontaktu, podłoże potrafi zmienić charakter tego kontaktu, a samo ograniczenie powierzchni podporu wpływa na naprężenia puszki, pytanie „czy kopyto ma trzy, czy cztery punkty?” zaczyna być niewłaściwie postawione.

Znacznie ciekawsze pytanie brzmi: który model lepiej pomaga nam zrozumieć sposób pracy kopyta?

W swojej pracy wykorzystuję trzy strategiczne punkty odniesienia: dwa w tylnej części kopyta, w okolicy stress points, oraz jeden w przedniej części, na czubku pazura. Nie traktuje ich jako trzech miejsc, na których koń ma stać. Nie dążę również do stworzenia trzech punktowych powierzchni nacisku poprzez usuwanie kontaktu pomiędzy nimi.

Traktuje je jako trzy wierzchołki funkcjonalnej płaszczyzny odniesienia. Właśnie tutaj model trójpunktowy zaczyna pokazywać swoją największą wartość.


Ryc. 4 Trzy punkty stosowane jako funkcjonalny układ odniesienia: dwie tylne strefy oraz jeden przedni punkt. Trójkąt nie przedstawia trzech miejsc punktowego nacisku, lecz płaszczyznę służącą do analizy geometrii i dynamiki kopyta.


Trzy punkty definiują płaszczyznę. I właśnie to będzie kluczem do dalszej części naszego rozumowania. Kopyto nie porusza się wyłącznie w osi przód–tył. W momencie lądowania, obciążania i odrywania od podłoża występują również różnice między stroną przyśrodkową i boczną. Kończyna może wejść w kontakt z podłożem asymetrycznie, obciążenie może przemieszczać się medio-lateralnie, a dopiero później kierować się ku przedniej części kopyta w miarę zbliżania się do breakover.

Dlatego statyczny rysunek czterech miejsc kontaktu nie wystarcza nam do opisania tego, co dzieje się pomiędzy nimi.

W modelu trójpunktowym interesują nas nie tylko trzy wierzchołki. Interesuje nas przede wszystkim płaszczyzna, którą tworzą, i sposób, w jaki podczas ruchu zmienia się relacja obciążenia względem tej płaszczyzny. To prowadzi nas do zagadnienia, bez którego nie da się naprawdę zrozumieć podporu kopyta: trajektorii centrum nacisku.


Nie patrzę na trzy punkty jak na trzy miejsca, na których ma stać koń. Traktuję je jak układ odniesienia. Kopyto podczas ruchu cały czas zmienia sposób obciążenia – pracuje do przodu i do tyłu, ale również przyśrodkowo i bocznie. Trzy punkty pozwalają mi patrzeć na tę zmianę jak na ruch po płaszczyźnie, zamiast próbować zamknąć żywe kopyto w statycznym schemacie.

W pierwszej części cofnęliśmy się do historii koncepcji punktów wsporowych i pokazaliśmy, że model czteropunktowy nie wziął się znikąd. Był próbą opisania obserwowanych wzorców kontaktu i zużycia kopyta. Jednocześnie późniejsze obserwacje pokazały, że u koni można spotkać zarówno trzy-, jak i czteropunktowe wzorce kontaktu, a sam charakter kontaktu zmienia się zależnie między innymi od podłoża.

Teraz możemy zrobić kolejny krok. Bo największym ograniczeniem każdego rysunku przedstawiającego trzy lub cztery punkty jest to, że pokazuje nieruchome kopyto, a kopyto praktycznie nigdy nie jest strukturą statyczną.

Podczas ruchu zmienia się powierzchnia kontaktu z podłożem, wartość i kierunek siły reakcji podłoża oraz położenie centrum nacisku. Obciążenie nie biegnie prostą linią od piętek do pazura. Ma również komponentę przyśrodkowo-boczną, a jej przebieg zależy od sposobu lądowania kończyny, geometrii kopyta, podłoża, prędkości ruchu czy wykonanej korekcji. Właśnie w tym miejscu zaczyna się właściwy sens trzech punktów wsporowych – nie jako trzech miejsc, na których koń ma stać, ale jako trzech punktów pozwalających zbudować układ odniesienia dla kopyta znajdującego się w ruchu.

Kopyto nie pracuje tylko przód–tył

Kiedy upraszczamy biomechanikę kopyta na potrzeby ilustracji, najczęściej oglądamy kończynę z boku. Widzimy kontakt z podłożem, fazę podporu, przesuwanie obciążenia do przodu i wreszcie breakover. Taki obraz jest potrzebny, ale niepełny.

Kończyna porusza się w przestrzeni, a nie na dwuwymiarowym rysunku. W rzeczywistym ruchu występują również komponenty przyśrodkowo-boczne. Kopyto nie zawsze kontaktuje się z podłożem równocześnie całą szerokością części piętkowej. U części koni pierwszy kontakt następuje bardziej lateralnie, u innych bardziej medialnie, a charakter lądowania może dodatkowo zmieniać się zależnie od prędkości, podłoża czy toru ruchu.

Badania wykorzystujące platformy sił i pomiary rozkładu nacisku pokazują również, że centrum nacisku nie pozostaje podczas fazy podporu w jednym miejscu. Tworzy trajektorię. W badaniach van Heela i współpracowników u zdrowych koni obserwowano między innymi preferencyjnie boczne lądowanie oraz późniejsze przemieszczanie centrum nacisku w kierunku osi kopyta. Wykazano również, że werkowanie może zmieniać ten wzorzec. To oznacza, że patrząc wyłącznie na dwa wymiary – piętki i pazur – tracimy część informacji. Kopyto pracuje jednocześnie dorso-palmarnie oraz medio-lateralnie.


Ryc. 5 Trzy punkty tworzą funkcjonalną płaszczyznę odniesienia. Nie oznaczają trzech miejsc punktowego nacisku ani trzech jedynych powierzchni kontaktu kopyta z podłożem.


Tutaj pojawia się jedna z najważniejszych różnic pomiędzy sposobem, w jaki wykorzystujemy model trzech punktów, a dosłownym rozumieniem „punktów podporu”. Trzy punkty w przestrzeni pozwalają jednoznacznie określić płaszczyznę.

Dwa tylne punkty dają nam odniesienie przyśrodkowo-boczne. Trzeci, umieszczony na czubku pazura, określa przednią granicę tej płaszczyzny. Powstaje trójkąt. Nie interesuje nas jednak wyłącznie jego wierzchołki. Interesuje nas wszystko, co dzieje się względem utworzonej przez nie płaszczyzny podczas ruchu.

Jeżeli koń wchodzi w kontakt z podłożem bardziej stroną boczną, początkowe obciążenie nie jest symetryczne względem dwóch tylnych punktów. Wraz z postępem fazy podporu zmienia się jego rozkład. W późniejszej części podporu wypadkowe obciążenie przesuwa się ku przodowi, aż kopyto rozpoczyna przetoczenie.

Trójkąt pozwala więc myśleć o kopycie nie jako o podstawie stojącej na trzech nogach, lecz jako o dynamicznej płaszczyźnie, względem której możemy analizować drogę obciążenia.

Centrum nacisku – punkt, który cały czas się porusza

Żeby zrozumieć tę koncepcję, trzeba wrócić do pojęcia centre of pressure – CoP, czyli centrum nacisku.

CoP nie jest strukturą anatomiczną ani „punktem podporu”. Jest matematyczną reprezentacją wypadkowego miejsca działania rozłożonych nacisków pomiędzy kopytem a podłożem.

Wyobraźmy sobie setki niewielkich sił działających jednocześnie na różne fragmenty powierzchni kopyta. Dla potrzeb analizy biomechanicznej można sprowadzić ich działanie do jednego punktu wypadkowego. Tym punktem jest właśnie CoP.

Najważniejsze jest jednak to, że wraz ze zmianą rozkładu nacisku zmienia się również jego położenie. Jeżeli zaznaczymy pozycję CoP w kolejnych momentach fazy podporu, nie otrzymamy jednej kropki. Otrzymamy trajektorię. Właśnie ta trajektoria mówi nam znacznie więcej o sposobie pracy kopyta niż statyczna fotografia jego podeszwy.


Ryc. 6 Schematyczna trajektoria centrum nacisku podczas fazy podporu. Jej rzeczywisty przebieg jest indywidualny i zależy m.in. od sposobu lądowania, budowy kończyny, geometrii kopyta, podłoża i prędkości ruchu.


To bardzo ważny fragment, szczególnie w kontekście balansu medio-lateralnego. Dążenie do balansu nie powinno oznaczać oczekiwania, że wszystkie siły będą przez cały krok przebiegały idealnie środkiem kopyta. Asymetria jest elementem normalnego ruchu.

Koń ma określoną budowę kończyn, ustawienie stawów, zakres ruchomości, sposób poruszania się i indywidualny wzorzec lądowania. Dodatkowo podczas ruchu po łuku, nierównym podłożu czy na pochyłości warunki zmieniają się z kroku na krok.

Problem zaczyna się nie wtedy, kiedy obciążenie wykazuje komponentę medio-lateralną, ale wtedy, kiedy jedna część aparatu kopytowego jest przewlekle poddawana obciążeniom przekraczającym zdolność tkanek do adaptacji. To zupełnie inny sposób patrzenia na balans.

To moment na pytanie: „Jak obciążenie przemieszcza się przez kopyto i czy tkanki są w stanie bezpiecznie przenosić ten wzorzec sił?”

I dochodzimy do pytania, które prawdopodobnie będzie budziło najwięcej dyskusji. Jeżeli historyczny model four-point wykorzystywał dwie przednie strefy, dlaczego w naszym modelu pozostaje jeden punkt na czubku pazura?

Nie dlatego, że badania wykazały istnienie jednego anatomicznego „punktu podporu” dokładnie w tym miejscu. Takiego wniosku nie możemy wyciągnąć z dostępnej literatury. Jest to natomiast funkcjonalny punkt odniesienia.

Dwa tylne punkty pozwalają analizować relację przyśrodkowo-boczną. Z przodu potrzebujemy natomiast punktu określającego kierunek osi podłużnej i przednią granicę naszej płaszczyzny odniesienia. Umieszczenie go dokładnie na czubku pazura daje nam jeden centralny wierzchołek trójkąta. I tu tkwi ważna różnica pomiędzy modelem cztero- i trzypunktowym.

Jeżeli z przodu pozostawimy dwa równorzędne punkty – przyśrodkowy i boczny – otrzymujemy czworokąt. Jeżeli potraktujemy przednią część jako jeden centralny kierunek odniesienia, a jej najbardziej przedni punkt umieścimy na czubku pazura, otrzymujemy trójkąt.

W tym drugim przypadku znacznie łatwiej analizować przechylenie płaszczyzny w relacji do dwóch tylnych punktów oraz kierunek przemieszczania obciążenia ku przodowi.

To właśnie dlatego w naszym modelu przedni punkt nie powinien znajdować się przy czubku strzałki. Nie powinien również znajdować się w miejscu, w którym chcielibyśmy sztucznie ustawić breakover. Jego lokalizacja wynika z geometrii modelu: jest to najbardziej przedni punkt kopyta – czubek pazura.


Ryc. 7 Model trójpunktowy nie jest twierdzeniem, że kopyto przenosi ciężar wyłącznie przez trzy miejsca. Jego zadaniem jest stworzenie układu odniesienia pozwalającego analizować zmianę obciążenia w czasie.


Przednia część kopyta pełni w cyklu kroku szczególną rolę. W późnej fazie podporu piętki zaczynają się odrywać, środek nacisku przesuwa się ku przodowi, a kończyna przechodzi do przetoczenia. Nie oznacza to jednak, że CoP musi dotrzeć dokładnie do samego czubka pazura. To bardzo ważne.

Przedni punkt naszego trójkąta i rzeczywisty punkt ostatniego kontaktu podczas breakover nie są tym samym pojęciem.

Breakover zależy od geometrii pazura, sposobu werkowania, zastosowanego podkucia lub obuwia, właściwości podłoża, prędkości ruchu oraz mechaniki całej kończyny. Odpowiednio wykonany roll czy rocker może zmienić miejsce i moment przetoczenia bez zmiany lokalizacji naszego geometrycznego punktu odniesienia.

Dlatego punkt na czubku pazura pozostaje stałym elementem modelu, podczas gdy rzeczywista mechanika breakover jest dynamiczna. To kolejny przykład pokazujący, dlaczego nie wolno utożsamiać punktów wsporowych z punktami rzeczywistego nacisku.

Badania nad wpływem werkowania pokazują, że zmiana geometrii kopyta wpływa nie tylko na jego wygląd. Van Heel i współpracownicy wykazali zmiany dotyczące położenia centrum nacisku oraz mechaniki breakover związane zarówno z werkowaniem, jak i wydłużaniem się okresu pomiędzy kolejnymi korekcjami. Oznacza to, że narastający pazur czy zmieniająca się geometria piętek nie są wyłącznie problemem estetycznym. Zmieniają warunki mechaniczne, w których pracuje kończyna.

To samo dotyczy podkuwania. Podkowa zmienia interakcję kopyta z podłożem. Może zmienić powierzchnię kontaktu, tarcie, lokalizację breakover, sztywność układu oraz sposób przekazywania obciążenia pomiędzy poszczególnymi strukturami.

Dlatego ocena trzech punktów nigdy nie może odbywać się w oderwaniu od pytania: co zrobiliśmy z kopytem pomiędzy nimi?


Ryc. 8 Trajektoria centrum nacisku nie jest stałą cechą kopyta. Powstaje w wyniku interakcji geometrii, całej kończyny, ruchu oraz środowiska.


I właśnie tutaj dochodzimy do sedna mojego podejścia. Gdyby trzy punkty służyły wyłącznie do ustawienia nieruchomego kopyta na płaskiej powierzchni, ich przewaga jako modelu byłaby niewielka. Ich wartość pojawia się wtedy, kiedy przestajemy patrzeć na nie jak na trzy kropki.

Dwa tylne punkty dają nam odniesienie dla zmian zachodzących przyśrodkowo i bocznie. Punkt na samym czubku pazura wyznacza przedni wierzchołek układu. Razem tworzą płaszczyznę, względem której możemy analizować, jak zmienia się obciążenie w kolejnych momentach podporu.

Dlatego model trzech punktów nie jest próbą zastąpienia starego dogmatu nowym. Jest próbą odejścia od dogmatu.


Najważniejsze nie są dla mnie trzy kropki narysowane na podeszwie. Najważniejsze jest to, co dzieje się pomiędzy nimi. Która strona kopyta przyjmuje obciążenie? Jak ono przechodzi przez podporę? Co dzieje się medio-lateralnie? Gdzie koń zaczyna przetoczenie? Trzy punkty dają mi płaszczyznę, na której mogę tę dynamikę analizować.

W poprzedniej części pokazaliśmy, że trzy punkty nie są trzema „nogami”, na których ma stać koń. Dwa tylne punkty w okolicy stress points oraz jeden przedni na samym czubku pazura tworzą funkcjonalną płaszczyznę odniesienia. Dzięki niej możemy analizować nie tylko geometrię kopyta, ale również to, jak w czasie fazy podporu przemieszcza się centrum nacisku i jak zmienia się udział strony przyśrodkowej, bocznej oraz przedniej części kopyta.

To prowadzi do najważniejszego pytania praktycznego: co dzieje się wtedy, kiedy jeden z elementów tej płaszczyzny przestaje współpracować z pozostałymi?

W żywym kopycie nie pracujemy przecież na trzech pojedynczych kropkach. Chodzi o zmianę relacji pomiędzy poszczególnymi strefami podporu, geometrią puszki, położeniem kończyny i trajektorią siły reakcji podłoża. Jeżeli ta relacja zostanie zaburzona, zmienia się nie tylko sposób kontaktu kopyta z ziemią, ale również sposób, w jaki siły są przenoszone przez stawy, ścięgna, więzadła i całe ciało konia.

Badania z wykorzystaniem platform naciskowych potwierdzają, że rozkład siły w osi palec–piętki oraz przyśrodkowo–bocznej jest dynamiczny i może różnić się pomiędzy końmi, kończynami oraz poszczególnymi fazami podporu. Sam fakt występowania pewnej asymetrii nie musi oznaczać patologii. Ważne jest natomiast, czy dana asymetria jest powtarzalna, jak duża jest jej skala i czy towarzyszą jej zmiany w geometrii lub funkcji kopyta.

To szczególnie ważne, ponieważ „balans medio-lateralny” bardzo łatwo zamienić w poszukiwanie idealnej symetrii. Tymczasem koń nie jest strukturą idealnie symetryczną, a ruch nie odbywa się w jednym, niezmiennym wzorcu.

Kończyna może lądować lekko lateralnie lub medialnie. Obciążenie może chwilowo przesuwać się bardziej na jedną stronę. Podczas ruchu po łuku sytuacja dodatkowo się zmienia, ponieważ pojawiają się momenty skrętne wokół pionowej osi przechodzącej przez centrum nacisku. Badania wykazały, że stawy palca doświadczają również ruchu poza płaszczyzną strzałkową, a pod kopytem powstają asymetryczne momenty skrętne.

Dlatego celem nie powinno być uzyskanie kopyta, w którym siły zawsze rozkładają się po 50% na stronę przyśrodkową i boczną. Takie założenie byłoby biomechanicznie sztuczne. Znacznie ważniejsze jest pytanie: czy obecny rozkład obciążeń odpowiada budowie i sposobowi poruszania się tego konkretnego konia, czy też jedna część aparatu kopytowego jest przewlekle przeciążana? To właśnie tutaj analiza trzech punktów zaczyna mieć praktyczne znaczenie.


Ryc. 9 Sama asymetria trajektorii CoP nie jest równoznaczna z patologią. Znaczenia nabiera wtedy, gdy jest utrwalona, towarzyszą jej zmiany tkanek lub ograniczenie funkcji.


W praktyce nie chodzi o przesunięcie samej kropki na rysunku. Punkt jest jedynie odniesieniem do miejsca, w którym oceniamy relację podporu. Jeżeli jedna tylna część kopyta jest wyższa, bardziej skompresowana, przesunięta do przodu albo posiada inną orientację niż przeciwna, zmienia się płaszczyzna tylnego podporu. Jeżeli natomiast przednia część kopyta ulega wydłużeniu, zmienia się relacja pomiędzy tyłem a czubkiem pazura i wydłuża się dźwignia działająca przed osią rotacji stawu kopytowego.

W obu przypadkach zmienia się geometria naszego trójkąta, ale znacznie ważniejsze jest to, że zmienia się mechanika całej fazy podporu.

Koń może zacząć lądować wcześniej na jednej stronie. Centrum nacisku może pozostawać przesunięte dłużej. Breakover może następować skośnie. Jedna część ściany może być przewlekle ściskana, podczas gdy przeciwna część jest rozciągana. Po wielu miesiącach zaczynamy widzieć efekt tej mechaniki w samej puszce. Pojawiają się:

  • różnice w kącie ścian,
  • flary,
  • zgniatanie lub podwijanie jednej piętki,
  • asymetria koronki,
  • różnice w szerokości ścian wsporowych,
  • pofałdowania i pierścienie,
  • różnice w zużyciu podeszwy.

Nie są to przypadkowe niedoskonałości estetyczne. Są zapisem tego, jak siły przez dłuższy czas przechodziły przez kopyto.

To moment, w którym warto połączyć model trzech punktów z mechanobiologią, o której pisaliśmy już na Kopytomanii.

Tkanki reagują na obciążenie. Kość przebudowuje się zgodnie ze środowiskiem mechanicznym. Tkanka łączna reorganizuje macierz pozakomórkową. Koronka produkuje róg w warunkach określonego napięcia i ucisku. Aparat blaszkowy przenosi naprężenia pomiędzy kością kopytową a ścianą.

Jeżeli przez tysiące kroków jedna strona kopyta znajduje się pod większą kompresją, nie pozostaje to bez wpływu na jej budowę. Organizm próbuje zaadaptować tkanki do nowej sytuacji. Dlatego czasem widzimy ścianę bardziej stromą po jednej stronie i bardziej rozlaną po drugiej. Czasem jedna piętka jest wyraźnie przesunięta do przodu. Czasem koronka przestaje mieć równomierny przebieg.

To nie znaczy, że można na podstawie jednej deformacji jednoznacznie odtworzyć całą historię obciążeń. Zbyt wiele czynników działa jednocześnie. Możemy jednak traktować te zmiany jako sygnały, które należy zestawić z ruchem, postawą i sposobem lądowania kończyny.

Przedni punkt w naszym modelu znajduje się na samym czubku pazura. Jest to stały geometryczny punkt odniesienia, ale jego relacja do pozostałej części kopyta zmienia się wraz ze wzrostem rogu.

Wydłużający się pazur przesuwa najbardziej przedni punkt obrysu dalej od tylnej części podporu. W praktyce zwiększa się długość trójkąta. To nie jest jedynie zmiana wizualna. Zmienia się długość dźwigni, którą koń musi pokonać podczas późnej fazy podporu.

Badania nad przerwą pomiędzy kolejnymi korekcjami pokazują, że kształt kopyta ulega znaczącym zmianom nawet w typowym 4–7-tygodniowym interwale, a zmiany geometrii mogą mieć znaczenie dla funkcji kończyny. Badania nad wpływem werkowania, zmian kąta i podkuwania na breakover również pokazują, że sposób przygotowania kopyta i zastosowane rozwiązanie mogą wpływać na czas i mechanikę przetoczenia.

Dlatego kiedy mówimy o przednim punkcie, nie chodzi nam o to, by koń fizycznie przetaczał się przez najbardziej dystalny fragment pazura. Wręcz przeciwnie – w wielu sytuacjach odpowiednio zaplanowany breakover będzie znajdował się bardziej proksymalnie.

Przedni punkt pozostaje jednak ważny jako punkt geometryczny, ponieważ pokazuje, jak długa jest przednia część całego układu względem tylnych punktów odniesienia.


Ryc. 10 Przedni punkt modelu znajduje się na samym czubku pazura. Nie należy utożsamiać go z rzeczywistym miejscem breakover.


W tym miejscu model trzech punktów może również stać się niebezpieczny, jeśli zostanie potraktowany zbyt dosłownie. Widząc, że jedna tylna strefa wydaje się wyższa, można mieć pokusę, aby po prostu ją obniżyć, ale wysokość ściany nie mówi nam jeszcze, dlaczego właśnie tak wygląda.

Możliwe są różne scenariusze. Koń może mieć rotację kończyny, asymetrię stawów, ograniczoną ruchomość wyżej, kompensację bólową albo specyficzny dla siebie wzorzec lądowania. W takiej sytuacji asymetryczna geometria kopyta może być częściowo odpowiedzią na mechanikę całej kończyny. Agresywne „wyrównanie” kopyta bez uwzględnienia tej informacji może nagle przenieść obciążenie na tkanki, które wcześniej nie były przygotowane do jego przyjęcia.

Badania nad hoof balance pokazują, że pomiary CoP mogą dostarczać dodatkowych informacji o skutkach werkowania, ale sama geometria zewnętrzna nie opisuje w pełni funkcji. Van Heel i współpracownicy wskazywali na możliwość wykorzystywania wzorców CoP do oceny balansu i krótkoterminowych efektów korekcji. To bardzo dobrze wpisuje się w sposób myślenia, który chcę promować: nie korygujemy ściany dlatego, że wygląda inaczej. Najpierw próbujemy zrozumieć, dlaczego organizm zbudował ją właśnie w taki sposób.

Jeszcze jeden aspekt jest tutaj bardzo istotny. Kiedy opracowujemy kopyto, nie zmieniamy tylko jego geometrii mierzonej linijką czy kątomierzem. Zmieniamy również sposób, w jaki poszczególne fragmenty powierzchni podeszwowej uczestniczą w kontakcie z podłożem.

Badanie opublikowane w 2025 roku analizowało rozkład nacisku na powierzchni podeszwowej przed i po werkowaniu. U części badanych kopyt po korekcji zwiększył się udział regionu strzałki w przenoszeniu nacisku, a zjawisko było powiązane ze zmianami kilku parametrów geometrii kopyta. To kolejny argument przeciwko myśleniu o werkowaniu wyłącznie jako o „wyrównywaniu ściany”. Każdy ruch tarnika może potencjalnie zmienić:

  • położenie powierzchni kontaktu,
  • udział strzałki,
  • pracę piętek,
  • lokalizację breakover,
  • trajektorię CoP.

Dlatego trzy punkty są początkiem analizy, a nie instrukcją tego, gdzie należy usunąć róg.

Jeżeli jedna strona kopyta jest przewlekle przeciążana zmienia się sposób ustawienia stawu kopytowego. Zmienia się praca pęciny. Pojawiają się inne momenty sił działające na stawy i więzadła. Koń może następnie modyfikować napięcie mięśni obręczy barkowej lub zadu, długość wykroku i ustawienie całej kończyny. To działa również w odwrotną stronę. Problem wyżej w organizmie może być przyczyną zmiany trajektorii obciążenia w kopycie. Dlatego patrzenie na trzy punkty bez oglądania konia w ruchu byłoby zaprzeczeniem sensu całego modelu.

Trójkąt jest narzędziem, które pozwala nam uporządkować to, co widzimy na dole. Ale odpowiedzi na pytanie „dlaczego?” bardzo często trzeba szukać znacznie wyżej.

Jeżeli widzę, że jeden punkt wygląda inaczej, nie zaczynam od tarnika. Najpierw patrzę, co robi kończyna. Jak koń stoi? Jak ląduje? Co robi pęcina? Jak ustawiona jest łopatka albo zad? Kopyto jest ostatnim elementem łańcucha. Czasem deformacja zaczyna się właśnie tam, ale bardzo często tylko zapisuje problem, który przyszedł z góry.

Doszliśmy do miejsca, w którym trzeba zrobić najważniejszą rzecz: odłożyć schemat i spojrzeć na konia.

Przez trzy części artykułu mówiliśmy o punktach wsporowych, płaszczyźnie tworzonej przez dwa tylne punkty w okolicy stress points i jeden przedni na samym czubku pazura, o centrum nacisku, breakover, asymetrii oraz zmianach geometrii kopyta. Wszystkie te pojęcia są użyteczne, dopóki pamiętamy, że są narzędziami służącymi do opisywania funkcji, a nie funkcją samą w sobie.

Koń nie wie, że narysowaliśmy na jego kopycie trójkąt. Nie próbuje utrzymać centrum nacisku dokładnie na jego osi. Nie dąży do geometrycznej symetrii i nie rozkłada przez cały krok ciężaru równomiernie pomiędzy prawą i lewą stroną. Organizm robi coś znacznie bardziej skomplikowanego: nieustannie organizuje ruch w taki sposób, aby w danych warunkach utrzymać równowagę, przenieść obciążenie i wykonać kolejny krok. Dlatego trzy punkty nie są odpowiedzią – śą sposobem zadawania lepszych pytań.

Jednym z najczęstszych błędów w ocenie kopyta jest rozpoczęcie analizy od podniesionej kończyny. Kiedy trzymamy kopyto w ręce, możemy bardzo dokładnie ocenić ściany, podeszwę, strzałkę, ściany wsporowe, piętki, długość pazura czy proporcje puszki. Jednocześnie odbieramy sobie jedną z najważniejszych informacji: jak koń wykorzystuje to kopyto pod obciążeniem. Dlatego analiza trzech punktów powinna rozpocząć się jeszcze zanim dotkniemy kończyny.

Jak koń stoi? Czy regularnie ustawia jedną kończynę przed drugą? Czy rotuje ją na zewnątrz lub do wewnątrz? Czy jedna piętka jest stale bardziej obciążona? Jak ustawiona jest pęcina? Czy obręcz barkowa albo miednica wykazują wyraźną asymetrię?

Następnie ruch; która część kopyta jako pierwsza wchodzi w kontakt z podłożem? Czy wzorzec powtarza się w kolejnych krokach? Czy zmienia się na twardej i miękkiej nawierzchni? Jak koń zachowuje się na prostej, a jak na łuku? Jak przebiega oderwanie kopyta od podłoża?

Dopiero później warto podnieść kończynę i zestawić to, co zobaczyliśmy w ruchu, z tym, co zapisało się w puszce.

To szczególnie ważne, ponieważ rzeczywisty kontakt kopyta z podłożem jest silnie zależny od jego właściwości. Badania nad obciążaniem powierzchni podeszwowej wykazały znacząco większą powierzchnię kontaktu na podłożu odkształcalnym niż na twardym. W tym samym badaniu wykazano również, że werkowanie zwiększało powierzchnię kontaktu, a charakterystyczny wzorzec trzech lub czterech punktów nie był niezmienną cechą kopyta.

To kolejny powód, dla którego nie powinniśmy oceniać funkcji wyłącznie na podstawie nieruchomego kopyta położonego na idealnie płaskiej posadzce.

Kiedy mamy już kopyto w ręce, możemy wyznaczyć dwa tylne punkty w okolicy stress points oraz jeden przedni na najbardziej dystalnym czubku pazura i dopiero wtedy zaczyna się analiza.

Nie pytamy jedynie, czy powstał „ładny trójkąt”. Patrzymy na relacje.

Jak ustawione są względem siebie dwa tylne punkty? Jak wygląda każda z piętek? Czy jedna jest bardziej skompresowana, przesunięta do przodu albo zdeformowana? Jak przebiegają ściany wsporowe? Jak wygląda strzałka i tylna część kopyta?

Następnie patrzymy na punkt przedni. Jak daleko znajduje się od tylnej podstawy? Czy pazur jest wydłużony? Czy jego kierunek odpowiada osi całego kopyta? Jak ta geometria ma się do obserwowanego wcześniej breakover?

Właśnie dlatego przedni punkt umieszczamy na samym czubku pazura (nie twierdzę, że jest to miejsce rzeczywistego przetoczenia). Potrzebujemy stałego, czytelnego punktu geometrycznego, dzięki któremu możemy porównywać zmiany proporcji kopyta.

Jeżeli wraz ze wzrostem pazura przedni wierzchołek naszego trójkąta oddala się od tylnej podstawy, widzimy zmianę geometrii układu. Jednocześnie nie zakładamy, że rzeczywisty breakover musi przebiegać właśnie przez ten punkt. To dwie różne informacje.

Breakover opisuje końcową część fazy podporu, kiedy piętki zaczynają się unosić, kopyto obraca się i przygotowuje do oderwania od podłoża. Jego mechanika może być modyfikowana przez geometrię pazura, werkowanie oraz zastosowane podkucie.

Badania na zdrowych koniach pokazały, że zmiana konstrukcji podkowy może wpływać na sposób przetaczania kopyta. Keegan i współpracownicy wykazali niewielką zmianę lateralnego roll podczas pierwszej części breakover w kłusie przy zastosowaniu odpowiednio zmodyfikowanej gałęzi podkowy. Z kolei van Heel i współpracownicy wykazali, że rolled toe może zmniejszać szczytowe obciążenie w trakcie breakover.

To pokazuje coś ważnego: przednia geometria kopyta i zastosowane rozwiązanie podkuwnicze wpływają na dynamikę końcowej fazy podporu. Dlatego nie możemy narysować jednej uniwersalnej „kropki breakover” i uznać, że znaleźliśmy odpowiedź.

Nic, dopóki nie wiemy, dlaczego. To być może najważniejsza praktyczna zasada tego artykułu. Asymetryczny trójkąt nie jest diagnozą.

Jeżeli jeden tylny punkt znajduje się w innej relacji do przedniego niż drugi, możemy zobaczyć geometryczną asymetrię. Ale nie wiemy jeszcze, czy jest ona przyczyną problemu, jego skutkiem, funkcjonalną adaptacją, czy kombinacją wszystkich tych elementów.

Dlatego nie można automatycznie powiedzieć: tutaj jest wyżej, więc tutaj więcej zbieramy. Takie podejście sprowadza biomechanikę z powrotem do geometrii. A właśnie od tego próbujemy odejść.

Najpierw zestawiamy kształt trójkąta z ruchem. Patrzymy na lądowanie, zachowanie piętek, ściany, koronkę, zużycie rogu, ustawienie pęciny i całej kończyny. Dopiero suma tych informacji daje podstawę do podjęcia decyzji. Kopyto może bowiem kompensować problem znajdujący się wyżej. Jeżeli mechanicznie usuniemy kompensację, nie zmieniając jej przyczyny, możemy odebrać organizmowi rozwiązanie, z którego korzystał. To nie znaczy, że każdą deformację należy pozostawić, tylko, że najpierw trzeba zrozumieć jej funkcję.

W praktyce bardzo łatwo wpaść w pułapkę „idealnego kopyta”. Widzimy asymetrię, więc ją wyrównujemy. Widzimy długi pazur, więc go skracamy. Widzimy różnicę wysokości piętek, więc próbujemy doprowadzić je do tej samej płaszczyzny. Każda z tych decyzji może być właściwa – może być również błędna. Różnica leży w tym, dlaczego ją podejmujemy i co dzieje się z funkcją po jej wykonaniu.

Świeże badanie Seery i współpracowników dobrze pokazuje, jak duże znaczenie ma ten problem. U 50 zdrowych koni analizowano 94 przednie kopyta przed i po pojedynczym werkowaniu. U 12 z 94 kopyt po korekcji wykazano istotny wzrost nacisku w regionie strzałki, a zmiana ta była powiązana z określonymi zmianami zewnętrznych parametrów kopyta. Samo werkowanie może więc zmienić nie tylko kształt puszki, ale również topografię nacisku na powierzchni podeszwowej.

To dokładnie ten poziom myślenia, którego potrzebujemy. Tarnik zmienia geometrię. Geometria zmienia warunki kontaktu. Warunki kontaktu zmieniają rozkład sił. A tkanki reagują na środowisko mechaniczne, które im stworzyliśmy.

Chciałbym to zaznaczyć bardzo mocno. Celem tego artykułu nie jest zastąpienie four-point trim techniką, którą można byłoby nazwać „three-point trim”. Byłoby to dokładnie powtórzenie problemu, przed którym próbuję przestrzec.

Badanie Dejardina i współpracowników świetnie pokazuje, dlaczego trzeba zachować ostrożność. Po wykonaniu four-point trim naprężenia koncentrowały się nad pozostawionymi punktami kontaktu, a ich wartość wzrosła o około 50%. Kiedy powierzchnię kontaktu zmniejszono dodatkowo o połowę, naprężenia zwiększyły się o kolejne 32%. To bardzo mocna lekcja.

Jeżeli zaobserwujemy charakterystyczne strefy obciążenia, nie oznacza to, że powinniśmy mechanicznie usunąć podporę pomiędzy nimi. Dlatego w naszym modelu trzy punkty nie są trzema miejscami, które mamy „zostawić”. Chcemy mieć trzy czytelne punkty odniesienia, dzięki którym możemy analizować relację tyłu kopyta do pazura oraz komponentę medio-lateralną. Reszta kopyta nie przestaje istnieć.

Podeszwa, ściana, ściany wsporowe, strzałka i struktury tylnej części kopyta nadal współtworzą mechaniczny układ, który kontaktuje się z podłożem i przenosi siły. Co więcej, badania pokazują, że zwiększenie powierzchni kontaktu na podłożu podatnym, po werkowaniu lub w określonych warunkach może działać ochronnie poprzez rozłożenie obciążenia na większy obszar.

Tutaj model, który początkowo wyglądał jak bardzo prosty trójkąt, zaczyna prowadzić nas znacznie dalej. Dwa stress points pozwalają zapytać o medio-lateralną pracę tylnej części kopyta. Przedni punkt pozwala ocenić proporcję pazura względem tyłu. Płaszczyzna pomiędzy nimi pozwala uporządkować analizę geometrii. Trajektoria CoP przypomina, że obciążenie nie pozostaje w jednym miejscu. Breakover pokazuje, że końcowa część podporu również jest dynamiczna.

Gdy którykolwiek z tych elementów zaczyna wyglądać niepokojąco, musimy wrócić do konia. To właśnie dlatego model trzech punktów jest dla mnie bardziej sposobem myślenia niż sposobem werkowania.


Więc ile punktów wsporowych ma kopyto? Po całym tym artykule odpowiedź może wydawać się przewrotna: to zależy, o co właściwie pytamy.

Jeżeli pytamy o obserwowany wzorzec kontaktu z podłożem, literatura opisuje zarówno wzorce trzy-, jak i czteropunktowe. Wiemy również, że ich obraz może zmieniać się pod wpływem podłoża, werkowania i innych warunków mechanicznych.

Jeżeli pytamy o rzeczywistą powierzchnię przenoszącą obciążenie, odpowiedź jest jeszcze bardziej złożona. Kopyto nie stoi na trzech ani czterech maleńkich punktach. Obciążenie rozkłada się na powierzchni kontaktu, a udział poszczególnych struktur zależy od warunków.

Jeżeli pytamy o centrum nacisku, mówimy o jeszcze innym zjawisku. CoP jest wypadkowym punktem działania rozłożonych nacisków i podczas ruchu zmienia swoje położenie. Nawet w statycznych pomiarach u koni wykazywano zmienność jego położenia względem osi kopyta.

A jeżeli pytamy o model, którego używam w mojej pracy, odpowiedź brzmi: trzy. Używamy ich dlatego, że trzy punkty tworzą czytelną płaszczyznę odniesienia. Pozwalają analizować relację przyśrodkowo-boczną, długość przedniej części kopyta i – po zestawieniu z ruchem – sposób, w jaki obciążenie przemieszcza się przez kopyto.

Dobry model nie ma zastępować rzeczywistości. Ma pomagać ją lepiej zobaczyć.

Być może właśnie tutaj przebiega najważniejsza różnica między starym i nowym sposobem patrzenia na punkty wsporowe. Nie chodzi o to, żeby skreślić cztery kropki i narysować trzy. Chodzi o zmianę pytania.

Nie: „Na ilu punktach stoi kopyto?”
Tylko: „Jak kopyto wykorzystuje swoją powierzchnię podporu podczas ruchu?”

Kiedy zaczynamy patrzeć na kopyto w ten sposób, trzy punkty przestają być końcem analizy – stają się jej początkiem.

Ważna adnotacja metodologiczna

Przedstawiony w tym artykule model trzech punktów wsporowych – dwóch zlokalizowanych w okolicy stress points oraz jednego na samym czubku pazura – jest funkcjonalnym modelem wykorzystywanym przez Remigiusza Borowskiego w praktycznej analizie kopyta. Nie należy interpretować go jako twierdzenia, że kopyto konia przenosi obciążenie wyłącznie przez trzy fizyczne punkty, ani że literatura naukowa ustanawia taki układ jako jedyny prawidłowy wzorzec podporu.

Przywołane w artykule badania dokumentują zjawiska, na których opiera się przedstawiony sposób myślenia: występowanie różnych wzorców kontaktu kopyta z podłożem, przemieszczanie się centrum nacisku (CoP) podczas fazy podporu, komponentę medio-lateralną obciążenia oraz wpływ geometrii kopyta, werkowania, podkuwania i rodzaju podłoża na jego biomechanikę.

Model trzech punktów jest więc narzędziem interpretacyjnym, a nie anatomicznym dogmatem. Pozwala stworzyć czytelny układ odniesienia dla obserwacji dynamicznie zmieniającej się podpory, ale jego wartość pojawia się dopiero wtedy, gdy analizujemy go razem z ruchem kończyny, postawą konia, geometrią kopyta i odpowiedzią tkanek na obciążenie.


Źródła:

  1. Dejardin LM, Arnoczky SP, Cloud GL. Photoelastic stress analysis of strain patterns in equine hooves after four-point trimming. American Journal of Veterinary Research. 2001;62(4):467–473. PMID: 11327449. Badanie wykazało koncentrację naprężeń nad punktami kontaktu po four-point trim oraz wzrost ich wartości wraz ze zmniejszeniem powierzchni kontaktu.
  2. van Heel MCV, Moleman M, Barneveld A, van Weeren PR, Back W. Changes in location of centre of pressure and hoof-unrollment pattern in relation to an 8-week shoeing interval in the horse. Equine Veterinary Journal. 2005;37:536–540. DOI: 10.2746/042516405775314925. Praca dotycząca zmian położenia centrum nacisku i mechaniki przetoczenia wraz ze zmianami geometrii kopyta podczas interwału podkuwniczego.
  3. van Heel MCV, van Weeren PR, Back W. Shoeing sound warmblood horses with a rolled toe optimises hoof-unrollment and lowers peak loading during breakover. Equine Veterinary Journal. 2006;38(3):258–262. DOI: 10.2746/042516406776866471.
  4. Keegan KG, Satterley JM, Skubic M, Yonezawa Y, Cooley JM, Wilson DA, Kramer J. Use of gyroscopic sensors for objective evaluation of trimming and shoeing to alter time between heel and toe lift-off at end of the stance phase in horses walking and trotting on a treadmill. American Journal of Veterinary Research. 2005;66(12):2046–2054. DOI: 10.2460/ajvr.2005.66.2046.
  5. Seery S, Gardiner J, Bates KT, Pinchbeck G, Clegg P, Ireland JL, Milner PI. Changes in pressure distribution of the solar surface after a single trimming event are associated with external hoof measurements in the equine fore foot. Equine Veterinary Journal. 2025;57(5):1255–1264. DOI: 10.1111/evj.14463.
  6. Effects of ground surface deformability, trimming, and shoeing on quasistatic hoof loading patterns in horses. Badanie wykazało znaczący wpływ podatności podłoża, werkowania i podkuwania na powierzchnię kontaktu oraz wzorzec obciążenia kopyta.
  7. Compensation for changes in hoof conformation between shoeing sessions through the adaptation of angular kinematics of the distal segments of the limbs of horses. American Journal of Veterinary Research. 2006;67(7):1199. DOI: 10.2460/ajvr.67.7.1199. Badanie pokazujące, że organizm częściowo kompensuje zmianę położenia CoP wywołaną wzrostem i zużyciem kopyta pomiędzy kolejnymi podkowaniami.
  8. Determination of the center of pressure of the hoofs of the forelimbs of horses standing on a flat level surface. Badanie statycznego położenia CoP pokazujące m.in. jego zmienność względem osi kopyta.

Udostępnij wpis

FacebookWhatsApp

Zostaw odpowiedź

ARTYKUŁY

Czytaj dalej

Zobacz wszystkie wpisy →

DLA KOGO SĄ KONSULTACJE?
Dla właścicieli, którzy czują, że coś z kopytami „nie gra”, ale nie chcą działać w ciemno.

Na podstawie przesłanych zdjęć i wywiadu analizuję zdjęcia, filmy w ruchu i opis sytuacji. Omawiamy przypadek podczas rozmowy telefonicznej. Otrzymasz moją opinię oraz wskazówki, co robić dalej: samodzielnie, z podkuwaczem lub z lekarzem weterynarii.

Odkryj więcej z KOPYTOMANIA

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej